Loading
Życie, Żywienie

Prawda o suplementach diety.

Nie ważne czy chcesz się pozbyć tkanki tłuszczowej, przeciwdziałać łysieniu, zlikwidować skurcze czy nawet polepszyć libido, producent błyskawicznie, niczym z rękawa wyciągnie odpowiedni specyfik. Koncepcja, aby łyknąć kilka pigułek i pozbyć się problemu jest z pewnością kusząca. Polacy zakochali się w suplementach diety. Można to wywnioskować chociażby z wkładu producentów w rynek reklamowy. Czas antenowy w TV i radio nie należy do najtańszych, tymczasem co druga reklama to taka, która ma wcisnąć nam magiczną pigułkę. Ale nie martw się, ich na to stać. I nie miałbym nic przeciwko temu, gdyby nie zdobywali tych pieniędzy wykorzystując niewiedzę ludzi. Fajnie by było gdyby firmy te podchodzili do tematu uczciwie i rzetelnie. Jednak, jak to bywa w naszym pięknym świecie, gdzie jest hajs, tam są i machlojki.

 

Co to suplement?

Sklasyfikowane są jako żywność czy środek spożywczy. Nie zawierają więc żadnych składników leczniczych, bo nie mogą. Dzięki temu firmy produkujące suplement nie muszą robić badań skuteczności. Nie ma nad nimi nadzoru farmaceutycznego, czuwa nad nimi inspektor sanitarny, tak jak w przypadku żywności. Producent, w obecnym stanie prawnym, może wprowadzić suplement diety do sprzedaży, deklarując jedynie jego skład. Skala rynku przekracza możliwości inspekcji sanitarnej, co równa się z tym, że tylko część rynku jest przebadana. Mało?

Lekarz poleca?

Pierwszym kłamstwem w reklamie jest lekarz biorący udział w reklamie. Dlaczego? Bo to prawdopodobnie aktor. Kodeks Etyki Lekarskiej zabrania lekarzowi używać swojego wizerunku i nazwiska w celach komercyjnych. Oczywiście, zdarzały się przypadki, gdy lekarz złamał ten punkt kodeksu lecz było ich dosłownie kilka. Kończyły się one nałożeniem na delikwenta kary finansowej, przewyższającej wynagrodzenia za udział w reklamie. Więc nie do końca dochodowy biznes. Małe szanse, że zobaczysz lekarza w reklamie, dentystę obowiązuje to samo.

Miazga NIK.

Z raporty Najwyższej Izby Kontroli (NIK) z 2017 roku wynika, że niektóre reklamy poszczególnych suplementów diety, przypisują im właściwości lecznicze, sugerują, że są one niezbędnym elementem codziennej diety. Obiecują szybką poprawę zdrowia, wykorzystując niewiedzę klientów.

Kontrola wykazała też, że często spotykaną praktyką jest maskowanie faktu, że produkt jest suplementem. Wykorzystując lukę w prawie, napis „suplement diety” często jest ujęty w małej czcionce (przy napisie dużo większym ukazującym nazwę handlową). Dodając, że większość tych produktów dostępna jest w aptece, wnioskuję, że łatwo można po prostu pomyśleć, że to lek.

Przebadano też próbki z grupy probiotyków. Okazało się, że stwierdzili obecność niewykazanych w składzie szczepów drobnoustrojów. W innych próbkach stwierdzono mniejszą ilość bakterii probiotycznych niż wykazano na opakowaniu. I choć ciężko mi o tym pisać, w jednej z próbek znaleziono obecność bakterii kałowych (super nie?).

Co więcej z wybranych do kontroli 45 suplementów diety, które nie powinny być w sprzedaży z powodu zawartości niedozwolonych składników, aż 38 było ogólnie dostępnych w internecie.

Potrzebna ustawa.

Czytając to wszystko, raczej nie zdziwi Cię fakt, że ustawodawca ma zamiar trochę pozamiatać. W „Dzienniku Gazecie Prawnej” ostatnio ukazał się artykuł, z zapowiedziami. Według niego główny inspektor sanitarny będzie mógł nakładać kary finansowe na firmy produkujące suplementy (nawet do 20 milionów złotych), za takie praktyki jak:

*wymyślanie nieistniejących schorzeń, aby zachęcić nieświadomego klienta do zakupu
*przekonywanie, że dany produkt pomaga w danym schorzeniu kiedy nie ma on takiego działania (np magnez leczy depresję)
*jeśli będzie wskazywał, że dany suplement jest lekiem.

Zadbaj o to!

Jak wiadomo, żadna ustawa nie zastąpi logicznego myślenia. Każdy kto myśli o zakupie suplementu powinien zrobić najpierw research. Po pierwsze czy ten suplement działa, czy ma odpowiednią dawkę tej witaminy czy minerału, która jest skuteczna. Jeśli już to czytasz, chcę żebyś coś z tego wyniósł. Istnieje pewna strona internetowa (w języku angielskim), na której możesz sprawdzić działanie danego suplementu. Oparta na wielu badaniach naukowych, polecana przez znawców tematu. Enjoy ->EXAMINE!.