Loading
Stres. Lepiej się z nim pogódź.

Stres. Lepiej się z nim pogódź.

Przyszło nam żyć w czasach, gdy stres jest postrzegany jak coś złego. Myślimy o nim jak o wrogu, więc chcemy z nim walczyć. Często, postępując w ten sposób, paradoksalnie nakładamy na siebie dodatkowy stres. Czy ma to sens? Nie bardzo, co? Okazuje się, że lepszym rozwiązaniem jest nauczenie się umiejętnego zarządzania stresem. Już widzę jak się krzywisz, gdy powiem Ci, że stres może być zdrowy. Może. Jeśli sekwencja zdarzeń podczas sytuacji stresowej jest kompletna, cały proces może wpłynąć na nas pozytywnie.

Powrót do przeszłości.

Cofnijmy się do naszych przodków. Wyobraź sobie, że jeden z mężczyzn z plemienia oddala się od osady. Może z ciekawości, może za potrzebą. Nie ważne. Po jakimś czasie schodzi ze ścieżki, napotyka przenikliwe ślepia. Wilk. Na pewno głodny, trochę wychudzony. Ok, co wtedy zachodzi?

STRES

MOBILIZACJA (uwalnia się ogromna energia)

AKCJA (mechanizm walki lub ucieczki)

USPOKOJENIE

Podczas takiego spotkania wydziela się adrenalina i noradrenalina. Za moment kortyzol powoduje wyrzut insuliny. Wszystko to daję taką energię, że mógłbyś przenosić góry. Naturalną koleją rzeczy jest to, że w tym momencie musi nastąpić akcja. Z wilkiem raczej odpuściłbym sobie bójkę, pozostaje ucieczka. Dzięki energii, którą zyskaliśmy poddani takiemu stresowi biegniemy szybciej niż kiedykolwiek, dużo szybciej. Powiedzmy, że udało na się zwiać. Co teraz? Potrzebujemy odpoczynku, regeneracji. Taka kompletna sekwencja zdarzeń (naturalna), nie ma prawa źle na nas wpłynąć. Tak krótkotrwały stres, może podnieść naszą odporność, kreatywność oraz intensywność działania. Dlatego unikanie stresu za każdą cenę jest błędem. Jest jednak pewien problem. W dzisiejszych czasach, większość ludzi przeżywa stres siedząc, lub w pomieszczeniu, gdzie nie ma szans na prawidłową, fizjologiczną reakcję. Nie rozładowując emocji, doprowadzają oni do stresu przewlekłego. Nie jest to idealny, ani fajny stan. Serio.

Obecnie.

Miałeś zatarg z szefem bądź nauczycielem. Strasznie Cię wkurzył. I choć, mimo to, że im prędzej dałbyś radę niż wilkowi, mógłbyś sobie zaszkodzić takim zachowaniem. Uciec też nie za bardzo jest gdzie. To nie przeszkadza naszemu organizmowi w wytworzeniu takiej samej energii jak podczas spotkania z wilkiem. Tak, nasz organizm jest skłonny do nadinterpretacji. Podstawowa wiedza mówi nam, że wydzielona energia nie zassa się od tak z powrotem, musi gdzieś ujść. Nie zawsze mamy możliwość zrobienia czegoś z tą energią. Co wtedy? A no zaczyna sobie nas demolować od środka.

Co z tego, że wracasz do domu, z pracy, tak bardzo wypompowany skoro potem nie możesz zasnąć. Owo wypompowanie jest fikcją. Kiedy chcesz się zrelaksować, nagle wszystko zaczyna Cię drażnić, nawet najmniejszy szmer. Właśnie z powodu braku odreagowania. Nie da się podczas działania mechanizmu „walki lub ucieczki”, medytować, wdychając kadzidło.

Właściwym rozwiązaniem w takiej sytuacji, może być odbycie sesji odreagowania wieczorem (choć nie chwilę przed snem, już wiesz o tym ze wpisu o śnie, jeśli nie możesz do niego zajrzeć). Aby włączyć procesy regeneracyjne, pierw trzeba odreagować, innej drogi nie ma. Ciało człowieka stworzone jest do ruchu, i to właśnie ruch jest świetną formą odreagowywania. Nie ważne co to będzie, ważne żebyś podczas tej aktywności potrafił oderwać swoje myśli od wszystkich stresujących sytuacji.

Konkrety?

Gdy przebadano grupę managerów z wyższego szczebla, okazało się, że przewyższają innych, między innymi w zarządzaniu energią życiową. W czasie trwania stresujących dla nich okoliczności, gdy nadeszła choćby krótka przerwa między nimi, potrafili sobie urządzić sytuację, w której mogli na chwilę się wyłączyć. Zamykali się w czterech ścianach (np w swoim biurze), bądź wychodzili. Stosowali techniki odstresowywujące oraz regeneracyjne. Nie dziwi mnie wcale fakt, że ich kariera tak świetnie przebiegła :).

Z drugiej strony, mamy trochę mroczniejszą historię. Śmierć Karoshi. Wikipedia podaje, że z rąk Karoshi ginie około 10 tysięcy Japończyków rocznie. Kto to Karoshi ?! A no, termin, który określa nagłą śmierć z przepracowania. Co ciekawe dotyka nawet ludzi przed trzydziestką. Jeszcze ciekawsze, jest to, że często, ludzie, których spotkała ta niewdzięczna śmierć, wcale nie pracowali jakoś mega dużo więcej, niż przeciętny Polak. Więc co do cholery?! Coś tu nie gra. Ja chyba wiem co. Zabiła ich kultura, ich własna kultura. Mężczyźni w Japonii są strasznie powściągliwi, praktycznie nie okazują uczuć. Chcą być jak samurajowie. Wychodzi na to, że w ogóle nie odreagowują stresów.

Lepiej zapobiegać…

Pomocne, w okresach stresowych, mogą być też techniki relaksacyjne. Jest ich sporo, zaczynając od metody oddechowej, przez aromaterapię, wizualizację, kończąc na treningu Shultza. Z powodu tego, że łatwo to wszystko wygooglować, nie będę się na ten temat rozpisywał. Jak będziesz potrzebował – znajdziesz, proste :).

Połączenie aktywności by odreagować z technikami relaksacyjnymi, naprawdę może odmienić życie. Do Ciebie należy wybór. Czy chcesz tracić, czy zyskiwać na sytuacjach stresowych :). Jeżeli pierwszy raz słyszysz (w sumie czytasz) o tym co pisze, masz już trochę łatwiej. Łap życie :). POZDRO!

 

 

 

 

 

12 Comments

Dodaj komentarz

  • Pan od plastyki
    2 października 2017

    Dobrze napisane! Ze swojego doświadczenia dodam, że stres bywa niezwykle motywujący do pracy… oczywiście nie w nadmiarze. Sam mam dość spore problemy z układem nerwowym, jednak od jakiegoś czasu umiem się kontrolować a ze ‚stresujących’ sytuacji wyciągać jak najwięcej i motywować się do lepszego działania.

  • Anika
    1 października 2017

    U mnie stres wraz z wiekiem znacznie się zmniejszył. Chociaż może to ja nauczyłam się sobie z nim radzić? …

  • Daria
    1 października 2017

    Ja przez tę łajzę zwaną stresem wylądowałam na 2-letniej terapii u psychologa 🙁 Tak mnie paraliżowało. Teraz jest już zdecydowanie lepiej.

    • Oski
      1 października 2017

      Super, że poszłaś do specjalisty, gdy był problem. Niektórzy nie mają tej odwagi, bywa, że źle kończą… 🙂

  • AMSOFF
    1 października 2017

    Ja ostatnimi czasami jestem aż za bardzo podatna na stres i nie mam pojęcia jak sobie z tym radzić. Mam nadzieję, że Twój wpis mi jakoś pomoże. Zauważyłam też ostatnio u siebie, że jak za dużo się stresowałam w danym dniu to w pewnym momencie zaczynam się trząść, co nie jest zbyt optymistycznym sygnałem:)

    • Oski
      1 października 2017

      Głowa do góry :), dobre, optymistyczne podejście to już połowa sukcesu. Także uśmiech na twarz i łap życie! 😀

  • Pokularna
    29 września 2017

    Ja tam lubię mobilizującą dawkę stresu, bez przesady, ale zawsze motywuje. Najgorsze są chwilę, gdy stres nas zdominuje ( sama tak nie mam), ale niektórzy moi bliscy już tak. Nie są wtedy w stanie nic zrobić. Stres jest normalną reakcją na niektóre sprawy i chore by było, gdybyśmy go nie odczuwali wcale.

  • Paula
    29 września 2017

    Lubię czytać Twoje posty, są takie przyjemne i lekkie 🙂

    • Oski
      29 września 2017

      Dziękuję :), miło to słyszeć ^^

  • Oski
    29 września 2017

    Dzięki :). Takie komentarze dają mi dodatkowego kopa 😀