Loading
Życie

Zmartwienia.

 

Też mam czasem gorsze dni, miewam nawet straszne. Głowa paruje, nie idzie dosłownie nic za co już podejmę się wziąć. Tyle że w przeciwieństwie do kiedyś, teraz potrafię dość szybko wrócić na prawidłowy tor. Tak, kiedyś było z tym gorzej, zdecydowanie gorzej. Wręcz zatracałem się w zmartwieniach, pomnażałem i potęgowałem je. I patrząc teraz jakie to były zmartwienia mogę się tylko śmiać. W tej chwili wiem że gdy już przez chwilę zdarzy mi się zamartwiać zwyczajnie robię z siebie błazna dla przyszłego mnie.

Pod wpływem obserwacji szczęśliwych ludzi oraz po przeczytaniu kilku książek teraz wiem jak nie marnować życia. Tak, zmartwienia to strata czasu. Pomyśl. A gdyby tak czas poświęcony na zmartwienia zainwestować w przeanalizowanie faktów o naszych zmartwień i podjęcie decyzji o działaniu które podejmiemy? Kropka. Więcej nic nie możesz. A jeżeli nic nie możesz to czy chcesz zaprzątać sobie głowę rzeczami na które kompletnie nie masz wpływu? To nielogiczne.

Większość rzeczy o które się martwimy finalnie się nie wydarzy. Wiesz to z własnego doświadczenia, pomyśl :). Więc na ile jest prawdopodobne to o co się martwisz? 5% może 10? Warto ?

Poza tym czy jesteś przekonany że przedmiotem Twoich rozmyślań nie jest drobiazg? A gdyby już spotkała Cię porażka to czy było by to aż tak tragiczne w skutkach? Nie można by posiąść korzyści i nauki z tej porażki i w końcu wyjść na tym do przodu?

Myślę że naprawdę warto jest odgrodzić się zarówno od przyszłości jak i przeszłości. Żyć teraz. Nie cofniesz przecież tego co już się wydarzyło, to fakt. Jeżeli nie masz na coś żadnego wpływu to nie posiądziesz go w jakiś cudowny sposób. Czasem lepiej wypuścić złe myśli z głowy, niech się dzieje :). Sprawa ma się nieco inaczej gdy jakiś tam wpływ jest. Wtedy warto (po akceptacji tego co się już wydarzyło) przeanalizować na spokojnie sytuację i podjąć stanowczą jedną decyzję i postępować dokładnie z nią.

Jak się domyślasz nie wymyśliłem tego sam, ten wpis w większości jest zbiorem moich przemyśleń po przeczytaniu książki autorstwa pana Dale Carnegie „Jak przestać się martwić i zacząć żyć”. Pewnie jak wielu ludziom tytuł kojarzył mi się z jakimś tanim hasłem reklamowym, myślę że to miało wpływ na to że zwlekałem z sięgnięciem po ten tytuł. Ale się opłaciło, ta książka dała mi więcej niż się po niej spodziewałem,

„Dźwiganie ciężaru jutra oraz ciężaru dnia wczorajszego powali nawet najsilniejszych”.